Hiperinsulinka- obecny jadłospis

Pytacie mnie w wiadomościach jak wygląda moja dieta, co jem i ile razy dziennie . Chciałam Wam przedstawić jak obecnie wygląda moje żywienie i dlaczego tak wygląda.

Ostatnio w moim jadłospisie zaszły pewne zmiany, na profil wstawiam częściej dania bez mięsa i jajek.

Zacznijmy od tego że teraz dość mocno ograniczyłam mięso, produkty mięsne i jajka. Zaczęło się to od dolegliwości ze strony żołądka ( kilka tygodni temu). Czułam się źle po jakichkolwiek bardziej skomplikowanych posiłkach i moja dieta wtedy opierała się głównie o warzywa skrobiowe i zupy. Po kilku dniach było lepiej, natomiast dalej odczuwałam dyskomfort po spożyciu mięsa czy jajek.

Mój organizm stwierdził, że od tamtej pory nie za bardzo przepada za mięsem (ryby się nie wliczają), o jajkach już nie wspomnę ( zastanawiam się jeszcze czy źródło pochodzenia jajek ma tu znaczenie- bo chyba tak reaguje na sklepowe). Kiedyś potrafiłam codziennie jeść omlety, jajecznice, potem ograniczyłam się do omleta co drugi dzień. Na szkoleniu z Immunodiagnostyki wykonywałam test Food detectiv w którym wyszła lekka nietolerancja na jajko, ale wtedy jakoś nie wyobrażałam sobie z niego zrezygnować. Teraz widocznie mój organizm sam wybrał co ma ograniczyć. A do tego dorzucił mięso.

Zazwyczaj moje obiady opierały się na jakiejś piersi z indyka czy wołowinie. Teraz wolę ugotować soczewice lub ciecierzycę niż sięgać po mięso. Szukam wege alternatyw na kotlety i sałatki. Zaczęłam szukać nowych smaków i bardzo mi to odpowiada. Oczywiście nie rezygnuje z tych produktów całkowicie, ale po prostu nie mam na nie ochoty i się nie zmuszam. Żołądek nie cierpi a ja czuję się dobrze 🙂

 

Dalej . Mam problemy z uregulowaniem cyklu menstruacyjnego, a wcześniejszy wynik TSH też był trochę ponad normę. (wcześniej spożywałam mniej węglowodanów niż obecnie a większą ilość białka). Na razie nie mam włączonych żadnych leków, ale za dwa tygodnie powtarzam sobie kompleksowe badania w tym krzywą glukozy i insuliny ( ostatnie badanie miałam robione w czerwcu – > pamiętajcie, żeby za często nie powtarzać tego badania bo jest to spore obciążenie dla trzustki, musi upłynąć minimum pół roku ). Przed badaniem dieta musi być bogatsza w węglowodany aby wynik wyszedł niezafałszowany.

 Moja dieta obecnie zawiera więcej węglowodanów ( złożonych) a mniej białka niż dotychczas ( co też wynika z ograniczenia mięsa). Jem więcej kasz, makaronów, warzyw skrobiowych oraz pozostałych warzyw, raz dziennie też jakiś owoc. Posiłki to połączenie kasz/makaronów z warzywami i dorzucenie roślin strączkowych, wielowarzywne zupy, dania jednogarnkowe, jadam owsianki z jogurtem, serniki ( dwa ostatnie przepisy), włączyłam do diety kefiry, sery w tym parmezan, cheddar, twaróg. Nie spożywam produktów mlecznych codziennie, ale występują w diecie. Pamiętajcie, że ograniczając mięso czy jaja musicie poszukać białka z innych źródeł aby je zastąpić. Zjedzenie wegańskiego batonika czy bułki z ogórkiem nie załatwi sprawy. Muszą to być posiłki pełnowartościowe.

Zazwyczaj spożywam 4 posiłki dziennie, 3 posiłki na słono i przeważnie jeden ,,na słodko’’ czyli jakaś owsianka, gryczanka-  jest to posiłek przedtrenigowy ( ale nie zawsze), choć po takim trenuje mi się najlepiej. Zastanawiam się nad włączeniem jakiejś wegańskiej odżywki aby łączyć ją razem w posiłkiem. Rynek się trochę rozbudował, dlatego poszukam czegoś odpowiedniego 🙂

Tych rzeczy domaga się mój organizm, a zawsze staram się go słuchać dlatego zobaczę jak obecna dieta wpłynie na moje wyniki badań. Teraz po posiłkach nie jestem senna ani zmęczona, jem węglowodany o niskim indeksie glikemicznym z dużą porcją warzyw, z dodatkiem białka i tłuszczu dlatego mój poziom cukru jest stabilny. Kontroluję ich ilość wrzucając mój jadłospis w program , o który tez często pytacie -> to Aliant.

Podsumowując w liczbach:

Podaż białka to ok.1.2 g na kilogram masy ciała (ok. 80g ), więc w normie. Węglowodany : około 200-220g (przeważnie o niskim indeksie glikemicznym) i około 70 g tłuszczów . Kaloryczność diety około 1700-1800 kcal. Aktywność fizyczna 3-4 razy w tygodniu, ale nie forsowna. Włączyłam więcej rozciągania, jogi, pilatesu ( nawiasem mówiąc mam skoliozę i przodopochylenie miednicy, więc takie ćwiczenia są mi jak najbardziej wskazane aby poprawić mój kręgosłup -> taka mała ciekawostka).  Trochę mi się tego nazbierało, ale damy radę 🙂

Podsumowując mój wczorajszy dzień wyglądał tak:

Śniadanie : pieczony pstrąg, krakers gryczany, sałatka (452 kcal)

Obiad: wege burger bez bułki z czerwoną fasolą i kaszą gryczaną (429 kcal) przepis możecie znaleźć pod ostatnim zdjęciem na instagramie

Podwieczorek: owsianka z kakao, kefirem, gruszką i masłem migdałowym posypane cynamonem (przed treningiem) (484 kcal)

 

Kolacja : curry z soczewicą, pietruszką, marchewką, selerem naciowym, ogórek kiszony (375 kcal)

 

Razem : 1741 kcal w tym B:84, T:72, W:214

Podzielę się z Wami powtórzonymi wynikami po Świętach. A nawiasem mówiąc szykuje dla Was parę przepisów i rad jak przygotować Wielkanoc .

Jeśli macie jakieś pytania odnośnie diety, chętnie odpowiem 🙂

Może Ci się również spodobać